Bomba w „Pudliszkach”, czyli o przedwojennym sabotażu Abwehry w Staniątkach
Jakie zadanie miał do przeprowadzenia w Staniątkach agent o kryptonimie VC 2030 na kilka dni przed wybuchem II wojny światowej? Co kryją niemieckie archiwa przejęte przez amerykańską armię?
Niemieckie przygotowania do dywersji i sabotażu w Polsce
Od marca 1939 r. Niemcy przygotowywali na terenach Polski działania dywersyjno-sabotażowe oraz bojowe. Miały zostać przeprowadzone w okresie bezpośrednio poprzedzającym napaść Hitlera na nasz kraj, jak i tuż po wybuchu wojny. Za realizację tych zadań odpowiedzialne były przede wszystkim wojskowe służby wywiadowcze (Abwehra) oraz służba bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst – SD).
Do przeprowadzania aktów sabotażu, mających często charakter terrorystyczny (skierowanych na ludność cywilną), angażowano cywilów, w tym odpowiednio przeszkolonych agentów – zarówno obywateli III Rzeszy jak i obywateli polskich narodowości niemieckiej zamieszkałych w II RP. Tworzono z nich grupy bojowe (Kampf-Organisation – KO) i sabotażowe (Sabotage-Organisation – SO). Akcje sabotażowe były działaniami punktowymi, skierowanymi na konkretne cele (np. drogi, mosty, szlaki kolejowe, budynki, magazyny) w celu ich zniszczenia lub uszkodzenia oraz miały charakter improwizacyjny.
Grupy SO utworzone przez wrocławską placówkę Abwehry miały zniszczyć w Polsce m.in. piętnaście dworców kolejowych (w tym w Tarnowie), wysadzić jedenaście mostów (m.in. nad Wisłoką koło Dębicy, kolejowy koło Nowego Sącza), tory kolejowe (m.in. w Staniątkach) oraz unieruchomić pięć elektrowni.
Fragment dokumentu placówki Abwehry we Wrocławiu dotyczący składów grup sabotażowych i przydzielonych im zadań. Grupa 3. pod kierownictwem agenta o kryptonimie VC 2030 realizowała zadanie w Staniątkach. Źródło: National Archives and Records Administration (NARA)
Działaniami inspirowanymi przez niemieckie służby wojskowe na terenie m.in. Małopolski kierowała sekcja II (dywersja i sabotaż) wrocławskiej ekspozytury Abwehry – Abwehrstelle im Wehrkreis VIII, czyli placówka Abwehry właściwa miejscowo dla VIII Okręgu Wojskowego Wehrmachtu, odpowiedzialna za bezpieczeństwo militarne prowincji śląskiej oraz terenów czeskich zajętych przez Niemców w 1938 r.
Celami ataków grup sabotażowych miały być, jak wspomniano wyżej, m.in. obiekty infrastruktury takie jak budynki urzędów, dworce i inne elementy szlaków kolejowych (mosty, wiadukty, tory).
Z zachowanej dokumentacji archiwalnej Abwehry, przejętej przez armię USA, wynika, że jednym z miejsc wytypowanych do przeprowadzenia akcji sabotażowej były Staniątki, a konkretnie tor kolejowy przebiegający przez miejscowość. Zadanie wysadzenia toru na odcinku Kraków–Bochnia otrzymała grupa SO, którą kierował agent o kryptonimie VC 2030. Nie wiadomo, kto wybrał akurat Staniątki jako miejsce akcji na ww. odcinku szlaku. Być może była to inicjatywa samego kierującego akcją.
Kim był VC 2030?
To Ślązak narodowości niemieckiej z polskim obywatelstwem, urodzony 16.12.1914 r. w Zabrzu. Kawaler zamieszkały w Skoczowie, bezrobotny, nie odbywał służby wojskowej. Wiadomo, że posługiwał się językami polskim i niemieckim. Do pracy na rzecz Abwehry został pozyskany najpóźniej w czerwcu 1939 r., do realizacji sprawy nr 1001 o kryptonimie Hammerzeug (młot udarowy). Przydzielono mu kryptonim operacyjny VC 2030 (V oznaczało „V-Mann” – Vertrauensmann, tajny współpracownik, agent). Został przeszkolony do działań sabotażowych przez służby Abwehry we wrocławskim ośrodku szkoleniowym (w dzielnicy Oporów), a następnie sam szkolił członków grup SO. Zajmował się również dystrybucją środków niezbędnych do przeprowadzania akcji dla poszczególnych grup sabotażowych.
Formularz personalny Karla Neumanna, agenta krypt. VC 2030 Abwehry. Źródło: Bundesarchiv
4 czerwca 1939 r. w Agnetendorf (obecnie Jagniątków, dzielnica Jeleniej Góry) oficer Abwehry przeprowadził rozmowę z Karlem Neumanem mającą na celu pozyskanie go do współpracy z Abwehrą, a konkretnie do przeprowadzania akcji dywersyjnych godzących w polską infrastrukturę kolejową. Jak się później okaże, Neumann nieudolnie usiłował wysadzić tor kolejowy na odcinku Kraków-Bochnia, właśnie w Staniątkach.
Ustalono, że pozyskany do współpracy Ślązak zostanie szefem grupy i będzie miał do dyspozycji trzy osoby, w tym motocyklistę Rudolfa Stegla z Bielska. Wyposażenie grupy miało obejmować: 10 kilogramów materiału wybuchowego (jak się później okazało, był nim trotyl), 15 metrów angielskiego lontu (sznur), 15 zapalników, w tym czasowych, dwa pistolety i 100 sztuk amunicji do nich. Neumann otrzymywał również środki do rozdysponowania na inne grupy sabotażowe. Sygnałami do realizacji aktów terrorystycznych dla poszczególnych grup miały być umówione hasła nadawane przez wrocławską radiostację lub wybuch wojny. Prawdopodobnie szczegółowy dobór techniki i taktyki oraz konkretnego miejsca przeprowadzenia zamachów pozostawiono inwencji kierujących zamachami.
Pismo przewodnie Abwehrstelle im Wehrkreis VIII (placówka Abwehry VIII Okręgu Wojskowego we Wrocławiu) do centrali – Oddziału II Abwehry w Berlinie z załączoną notatką służbową z rozmowy z Neumannem. Źródło: National Archives and Records Administration (NARA)
Notatka służbowa z rozmowy z Neumannem przeprowadzonej 4 czerwca 1939 r., dotyczącej składu jego grupy SO, wyposażenia w środki oraz miejsca przeprowadzenia akcji dywersyjnej. Źródło: National Archives and Records Administration (NARA)
Fiasko akcji VC 2030 w Staniątkach
Jak zapisał w raporcie z 6 września 1939 r. Karl Neuman, w nocy z 26 na 27 sierpnia 1939 r. wraz z Rudolfem Steglem podłożyli ładunek wybuchowy w Staniątkach. Umieścili go pod szyną toru przebiegającego po wiadukcie kolejowym nad drogą Wieliczka–Niepołomice. Ładunek wybuchowy zaimprowizowano jako bombę zegarową (zastosowano zegarek kieszonkowy uruchamiający zapalnik) w postaci dwóch przerobionych puszek konserwowych firmy „Pudliszki” (wielkopolska firma przetwórstwa owocowo-warzywnego działa od 1920 r., obecnie w grupie H. J. Heinz Company) z umieszczonym w nich trotylem i spłonkami połączonych lontem. Wybuch miał być zainicjowany elektrycznie. Eksplozja miała nastąpić 27 sierpnia o godzinie 9:00. Do detonacji jednak nie doszło. Według Neumanna – z powodu wadliwego zadziałania elektrycznego zapalnika. Według naszej Policji Państwowej – nieprawidłowo podłączone zostały spłonki. Neumann dowiedział się o fiasku przedsięwzięcia kilka dni po fakcie z polskiej prasy. Przeczytał w „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym” o odnalezieniu ładunku.
Tak wyglądały przedwojenne konserwy „Pudliszki” (zdjęcie przedstawia współczesne reprodukcje dawnych etykiet). Źródło: https://frontlinerations.com/
Jak doszło do jego ujawnienia? Mówi o tym raport Komendy Wojewódzkiej Policji Państwowej w Krakowie, przesłany do Sztabu Głównego WP. Okazało się, że na „Pudliszki” zwrócił uwagę pracownik kolejowy zamieszkały w Staniątkach przy dzisiejszej ulicy Piłsudskiego, Leon Toroń (znany w okolicy, wzięty muzykant – akordeonista i saksofonista). Toroń przechodził obok miejsca ulokowania bomby 28 sierpnia około godziny 16:10. Powiadomione służby ostatecznie zidentyfikowały „konserwy” jako ładunki wybuchowe. Sprawców nie udało się ująć ani zidentyfikować.
Raport Karla Neumanna dotyczący m.in. nieudanej akcji wysadzenia toru kolejowego w Staniątkach. Źródło: National Archives and Records Administration (NARA)
Akcja bombiarzy Abwehry w Tarnowie
Co się nie udało zamachowcom w Staniątkach, to w Tarnowie odrobili z nawiązką, bo właśnie tu odnieśli jeden z ważniejszych sukcesów w działalności sabotażowej – tragiczny w skutkach dla Polaków.
Dokonanie zamachu na tarnowskim dworcu kolejowym Neuman zlecił Antoniemu Guzemu z Bielska, któremu na Dworcu Głównym w Krakowie przekazał dwie walizki z umieszczoną w nich zaimprowizowaną bombą zegarową. Guzy przyjechał taksówką z Krakowa do Tarnowa i oddał walizki do dworcowej przechowalni bagażu podręcznego. Mechanizm zegarowy zadziałał (z większym niż zaplanowane opóźnieniem) i bomba eksplodowała 28 sierpnia około 23:15, niszcząc pomieszczenia przechowalni, sąsiadujący z nią dworcowy posterunek policji i restaurację oraz dach nad tymi lokalami i peronem. Bilans ofiar był tragiczny. Zginęły 22 osoby, a ponad 30 zostało rannych.
Co z zamachowcem? Guzy, oczekujący na połączenie do Krakowa, nie zdążył wsiąść do pociągu, zanim nastąpił wybuch. Podjęta próba ucieczki zdekonspirowała go i został ujęty. Według niemieckiego meldunku drugi zamachowiec został ranny. Jak zeznał w śledztwie Guzy, sygnałem do realizacji zadania w Tarnowie był komunikat podany 24 sierpnia przez wrocławską radiostację (szefowie grup SO mieli odbiorniki) o treści: Meldunek specjalny, dr Funk ma przystąpić do pracy.
Artykuł w „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym” z 31 sierpnia 1939 r. o tragicznym w skutkach akcie sabotażu niemieckiego na dworcu kolejowym w Tarnowie, ze wzmianką o ujawnieniu podłożonego ładunku wybuchowego na szlaku Kraków–Kłaj (w Staniątkach). Źródło: old.mbc.malopolska.pl
Niemiecki meldunek dotyczący m.in. zamachu bombowego na dworcu kolejowym w Tarnowie. Źródło: National Archives and Records Administration (NARA)
To tylko dwa akty terrorystyczne w wykonaniu niemieckich grup sabotażowych. W ostatnich dniach sierpnia 1939 r., w ówczesnym województwie krakowskim i Wschodniej Małopolsce przeprowadzono na zlecenie Abwehry całą serię zamachów na szlaki komunikacyjne. Było to ponure preludium do hekatomby, która rozpoczęła się 1 września 1939 r.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz