2021/09/04



Na usługach gestapo. Adela ze Staniątek

Około siedemdziesięcioro aresztowanych konspiratorów, z których tylko nieliczni uniknęli śmierci z rąk okupanta – to straszliwy bilans działań gestapo wobec podziemia na terenie Szarowa, Podłęża, Staniątek, Dąbrowy, Niepołomic, Kłaja, Targowiska, Brzezia, Gruszek, Łysokań i Zakrzowa. Największe straty poniosła placówka Obwodu 20 Narodowej Organizacji Wojskowej. Praktycznie została rozbita. Inną liczną grupę ofiar stanowiły osoby sprowokowane przez dwóch gestapowskich agentów do udziału w – jak się okazało – fikcyjnej organizacji AK w Szarowie. Niemcom nie udałoby się tego osiągnąć, gdyby nie wyjątkowo gorliwi i bezwzględni konfidenci oraz agenci. Jak potoczyły się ich losy po wojnie? Czy dosięgła ich sprawiedliwość?

Współpraca z gestapo

Jak pokazuje historia organizacji podziemnych działających w czasie II wojny światowej, ryzyko wpadki było bardzo duże. W szczególności jeśli konspiratorzy nie mieli żadnego doświadczenia ani przygotowania do tego rodzaju działalności lub wykazywali się niefrasobliwością i nie przestrzegali podstawowych zasad bezpieczeństwa. Kluczowe znaczenie miała jednak praca konfidentów i agentów gestapo. Dziś w wielu przypadkach trudno rozstrzygnąć, którzy z nich współpracę podjęli z własnej inicjatywy, a którzy w wyniku szantażu (np. pod groźbą wysłania do obozu koncentracyjnego, utraty życia, represji wobec członków rodziny). Nie ulega wątpliwości, że tych pierwszych było najmniej – potwierdzali to sami byli funkcjonariusze gestapo. Aresztowany po wojnie gestapowiec Maks Kwast zeznał, że byli to najbardziej aktywni i wartościowi agenci.

Wykaz agentów i konfidentów gestapo

Kontrwywiad Armii Krajowej sporządził Wykaz agentów i konfidentów z Krakowa (opracowanie KW. „Wiktora”) na dzień 1.01.1945 r., obejmujący 807 osób. Znalazły się tam nazwiska agentów z meldunków i sprawozdań kontrwywiadu z różnych odcinków i okresów. Na wykazie znajdowało się dużo osób, wobec których sądy podziemne wydały wyroki kary śmierci, a wśród nich byli też straceni w drodze egzekucji. Część osób z listy była jedynie podejrzewana o zdradziecką działalność i ich status wymagał dalszej weryfikacji. Oprócz osób narodowości polskiej współpracujących z okupantem na liście byli również Żydzi i Ukraińcy. Bez względu na motywacje, wyjątkowo perfidna działalność niektórych agentów do dziś budzi odrazę.


Adela Migas i Zdzisław Mięso na krakowskim wykazie agentów i konfidentów sporządzonym przez kontrwywiad AK według stanu na 1.01.1945 r. Źródło: Archiwum Oddziałowe IPN w Krakowie

Przystojna i bezwzględna

Jedną z takich postaci była Adela Migasówna. Urodzona 20 marca 1921 r. i zamieszkała przed wojną w Staniątkach przy dzisiejszej ulicy Jana Pawła II, została zapamiętana w okolicy jako przystojna, uwodzicielska dziewczyna o nienajlepszej reputacji (alkohol, mężczyźni – była dla nich bardzo „gościnna”…). To m.in. ona sprowadziła nieszczęście na swoją wieś i okoliczne miejscowości. Z inicjatywy brata, Tadeusza Migasa „Silnickiego” (1919-1943), wówczas zastępcy komendanta Podokręgu Kraków-Zewnętrzny NOW, Adela zatrudniła się w administracji na gestapo przy Pomorskiej i miała służyć jako „wtyczka” organizacji (za wiedzą i zgodą ówczesnego szefa wywiadu podokręgu Stanisława Wasia „Przybylskiego” ze Staniątek). Migasówna zadziałała jednak odwrotnie, bo szybko się „odwróciła” i zaczęła działać w interesie okupanta.

Początki współpracy z gestapo

To ona zainspirowała Niemców, by zainteresowali się konspiracją w jej rodzinnych okolicach. Zaczęła od zwykłego donoszenia o nastrojach antyhitlerowskich wśród mieszkańców, o osobach okradających pociągi kierowane na wschód, o zaczątkach organizacji podziemnych. Walory konfidentki szybko docenił w krakowskim gestapo kierownik podreferatu zwalczającego sabotaż i dywersję, Sturmscharführer Erich Vollbrecht. 

Sturmscharführer Erich Vollbrecht – kierownik podreferatu IV A 3 krakowskiego gestapo zwalczającego sabotaż i dywersję. Przy zdjęciu podane jest fałszywe nazwisko. Źródło: Archiwum Oddziałowe IPN w Krakowie 

Za pośrednictwem gestapowskiego agenta Kretschmera, kolejarza pracującego w Płaszowie, Vollbrecht uzyskał od niej informację o rzekomym zamiarze rozkręcenia przez miejscowe podziemie torów kolejowych w Puszczy Niepołomickiej na odcinku Grodkowice (Szarów)-Kłaj. Jednocześnie Migasówna ostrzegła konspiratorów, że Niemcy planują jakąś akcję na tym terenie. Fakt, że w określonym terminie i miejscu nasiliły się patrole niemieckie, a nawet trochę postrzelały na ślepo, uwiarygodnił ją w oczach organizacji.

Fragment przetłumaczonego zeznania Heinemayera, dotyczący rzekomego zamiaru rozkręcenia przez lokalne podziemie torów kolejowych na odcinku Grodkowice (Szarów)-Kłaj. Źródło: Archiwum Oddziałowe IPN w Krakowie

Kolejne doniesienia Adeli nie były już informacjami z „sufitu”, lecz konkretnymi namiarami na ludzi działających w podziemiu oraz wskazówkami co do miejsc przechowywania broni i amunicji. Prawdopodobnie to Adela pomogła Ryszardowi Karolewskiemu – agentowi gestapowskiego referatu „N” (zajmował się m.in. typowaniem kandydatów na agentów i werbowaniem ich do współpracy) – wytypować do działań w Szarowie agenta Zdzisława Mięsę. Ten wprowadził na teren Szarowa innego gestapowskiego agenta-rezydenta – Mieczysława Skowrońskiego. Obaj w drodze prowokacji spowodowali w maju 1943 r. aresztowanie kilkudziesięciu osób zaangażowanych w konspirację, a także członków ich rodzin. Migasówna również miała w tym swój udział.

Prowokatorka

Adela zaaranżowała sytuację, w której 20 listopada 1943 r. został aresztowany Stanisław Waś „Przybylski”, jej bliski znajomy, wtedy szef propagandy Podokręgu Kraków-Zewnętrzny NOW, a tylko zbieg okoliczności spowodował, że wraz z nim nie wpadł szef kontrwywiadu Podokręgu Gustaw Rachwalski vel Rafalski „Wodzicki” (po listopadowych aresztowaniach – „Edmund”), wcześniej szef dywersji i sabotażu. Obu mężczyzn zaprosiła na spotkanie towarzyskie do domku przy torach kolejowych w Szarowie (po wybuchu wojny Migasowie przenieśli się tam, gdyż ojcu, kolejarzowi, przyznano ten lokal jako mieszkanie służbowe). „Wodzicki” nie przybył, gdyż zatrzymały go sprawy w Kłaju i to go uratowało. Spotkanie okazało się pułapką zrealizowaną na zlecenie gestapo przez niemiecką żandarmerię. Niemcy po zatrzymaniu „Przybylskiego” długo czekali na „Wodzickiego”, gdyż musieli wiedzieć od Adeli, że zawsze przybywał na umówione spotkanie.

Stanisław Waś „Przybylski” (1919-1943) ze Staniątek. Szef wywiadu w Podokręgu Kraków-Zewnętrzny NOW, później kier. Wydz. Propagandy, red. biuletynu NOW. Aresztowany przez żandarmerię niemiecką z 20 na 21 .11.1943 r. w Szarowie. Źródło: „Afisze śmierci”, Stanisław Dąbrowa-Kostka 

Adeli należy również przypisać udział w aresztowaniach lub próbach aresztowań tzw. „skoczków” z Podłęża, Staniątek, Dąbrowy, Szarowa i Kłaja. Były to osoby okradające pociągi Ostbahn zaopatrujące Niemców na froncie wschodnim (niektórzy z nich m.in. w ten sposób doposażali podziemne organizacje). Informacje o skoczkach Migasówna uzyskiwała m.in. od gadatliwych mężczyzn, poczęstowanych alkoholem – np. od Mieczysława J. z Kłaja. Dwóch mężczyzn ze Staniątek zostało postrzelonych przy próbie ujęcia ich przez bahnschutzów. Józef Włodek został zraniony w nogę, a drugi staniątczanin w miejsce intymne.

Perfidia i wyrachowanie

Gdy rodzina Wasia dowiedziała się o aresztowaniu krewnego, podjęła starania o uwolnienie go. W tym celu młodszy brat „Przybylskiego”, Stefan, udał się do Adeli po pomoc – zrobił to, pomimo że we wsi było już głośno, iż Ada „jeździ” z Niemcami. No ale w końcu oboje byli koleżeństwem ze szkoły w Staniątkach, chodzili do jednej klasy! Dziewczyna obiecała pomóc i miało to kosztować określoną kwotę pieniędzy. Rodzina sprzedała krowę, by ratować Stanisława. Stefan umówił się z Adelą w parku, w pobliżu siedziby gestapo (dzisiejszym Parku Krakowskim im. Marka Grechuty). Zabrał ze sobą na spotkanie gotówkę oraz bieliznę i jedzenie dla brata. Kobieta stawiła się na spotkanie w czarnej woalce (nosiła żałobę po niedawno zmarłym ojcu). Powiedziała, że bielizna i jedzenie są niepotrzebne, gdyż „Przybylski” wyjdzie z aresztu jeszcze tego samego dnia. W trakcie rozmowy oświadczyła, że musi jeszcze wejść do siedziby gestapo i porozmawiać z kimś. Wróciła po kwadransie z informacją, że wszystko będzie załatwione, i zaproponowała pójście do pobliskiej restauracji. W lokalu otrzymała połowę żądanej sumy jako zaliczkę. W trakcie spożywania alkoholu stawianego przez Wasia do środka weszło dwóch Niemców – jeden w mundurze, drugi po cywilnemu. Skierowali się do stolika, przy którym Adela siedziała z Wasiem, i aresztowali oboje. Oczywiście wobec Migasówny była to tylko pozoracja, o czym Stefan zorientował się w trakcie ciężkiego przesłuchania przy Pomorskiej. Gestapowcy zarzucali mu, że współpracuje z bratem, i że wiedzą to od „Ady”. Dociekali również, gdzie jest broń „Przybylskiego”. Widocznie przy aresztowanym Stanisławie i w jego domu nie znaleźli należącej do niego „parabelki”. Gdy Stefan już po przesłuchaniu przebywał w celi przy Pomorskiej, Adela głośno „pertraktowała” z wartownikiem o umożliwienie jej rozmowy z aresztowanym – specjalnie na tyle głośno, by Stefan ją słyszał. Chciała w ten sposób sprawić wrażenie, że chce mu pomóc. W wyniku perfidnej gry Migasówny Stefan Waś znalazł się w obozie koncentracyjnym w Gross-Rosen.

Znajomym Adeli był niepołomiczanin Czesław Cebula, dyrygent orkiestry Ochotniczej Straży Pożarnej w Niepołomicach, organista w staniąteckim kościele, w którym – na chórze – organizował konspiracyjne spotkania. Z pewnością nie był świadomy faktycznej roli Migasówny, gdy wysłał do niej swojego syna Stanisława z przesyłką. Dzisiaj nie da się już ustalić, co zawierała. Można domniemywać, że były w niej jakieś dane o podziemnej organizacji, gdyż w listopadzie 1943 r. Niemcy m.in. w Staniątkach uderzyli w konkretne adresy, aresztując mężczyzn zaangażowanych w konspirację, w tym – w trakcie rannej Mszy Św. – nadawcę przesyłki.


Czesław Cebula (1895-1944) ur. w Niepołomicach, zamieszały w Staniątkach, organista w staniąteckim kościele, dyrygent orkiestry Ochotniczej Straży Pożarnej w Niepołomicach, aresztowany przez gestapo 23.11.1943 r. w czasie porannej Mszy Św. i rozstrzelany w masowej egzekucji 2.02.1944 r. w Staniątkach wraz z 49 innymi członkami ruchu oporu. Źródło: Archiwum OSP w Niepołomicach/Biblioteka im. T. Biernata w Niepołomicach

Z funkcyjnymi gestapowcami Adela chodziła do  jednego z najbardziej elitarnych i eleganckich lokali w Krakowie okresu okupacji niemieckiej – Haus Krakau – restauracji i kawiarni z muzyką „nur für Deutsche" (tylko dla Niemców), mieszczącej się w rogu Rynku Głównego, u zbiegu ulic Św. Anny i Wiślnej. Lokal ten w Przewodniku podróżnego wydanym w Lipsku polecany był Niemcom odwiedzającym Kraków i szczególnie upodobał go sobie gubernator dystryktu krakowskiego Otton Wächter. Pracował tam jako pomocnik kelnera 19-letni Karol Migas. Ojciec Karola był kuzynem ojca Adeli. Od czasu pierwszej wojny światowej mężczyźni byli ze sobą skłóceni. Gdy ojciec Karola dowiedział się, że Migasówna bywa w restauracji, przestrzegł syna, aby koledzy nie zwracali się do niego po nazwisku, bo Adela go skojarzy i będzie miał problemy. Karol jednak i tak został aresztowany we wrześniu 1944 r. Trafił do KL Gross-Rosen oraz KL Mittelbau-Dora.

W Cichawie Migasówna osobiście wystawiła gestapowcom Tadeusza Jankowicza i Romana Włodka w celu ich zatrzymania. Jeden z mężczyzn był szkolnym kolegą jej brata Tadeusza.

Siostry po przeciwnych stronach barykady

Młodsza od Adeli o dwa lata siostra Janina nie mogła liczyć na ochronę z jej strony i – będąc zagrożoną wywózką na roboty do Niemiec – ukrywała się przez jakiś czas u rodziny w Krzyszkowicach pod Wieliczką. Po wojnie potwierdziła, że Adela była w kontakcie z Niemcami, lecz nie znała szczegółów jej współpracy z nimi. Janina, choć nie była formalnie związana z placówką AK w Brzeziu, to po powrocie do Szarowa współpracowała i sympatyzowała z organizacją. Zapoznawała się z prasą konspiracyjną, okazjonalnie spełniała rolę łączniczki, a także przekazała jednemu z członków placówki znaleziony przy torach kolejowych magazynek z amunicją. Pomogła w ucieczce ośmiu jeńcom sowieckim pracującym w Szarowie. Maria Smoleń (po mężu Korol) ze Staniątek przeszkoliła ją w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Nikt ze znanych Janinie konspiratorów z placówki w Brzeziu nie był aresztowany przez Niemców.  

Janina Walaszek, z d. Migas (1923-2000), szanowana nauczycielka w Zespole Szkół Chemicznych w Krakowie. Źródło: Drzewa genealogiczne MyHeritage

Niczego i nikogo się nie bała

Migasówna była na tyle pewna siebie, że tuż przed listopadowymi aresztowaniami, będąc podpita, w rozmowie z kolejarzami na nastawni kolejowej w Grodkowicach nie kryła się z tym, że nosi przy sobie broń (pistolet FN Browning Baby kaliber 6,35). Otwarcie twierdziła, że nie ma się czego obawiać. Posiadała również wezwanie do stawienia się na gestapo w nieokreślonym terminie, wystawione przez jednego z szefów tajnej policji. Dokument miał ją chronić przed przypadkowym aresztowaniem, a także być usprawiedliwieniem jej wizyt na gestapo przy Pomorskiej przed niewtajemniczonymi osobami z podziemia. To pewnie ten dokument z nonszalancją okazała bahnschutzowi, który chciał ją wylegitymować na przystanku kolejowym w Grodkowicach (Szarowie).

Na dworcu w Płaszowie, również podpita, miała wręcz chwalić się swoim zaangażowaniem w aresztowania mieszkańców Podłęża 23 listopada 1943 r.


Odnowiony, przedwojenny egzemplarz pistoletu FN Browning Baby kaliber 6,35 mm, mieszczący się w dłoni. Taką broń gestapo przydzieliło Adeli Migas. Zdjęcie ilustracyjne 

Wyroki i próby egzekucji

Gdy zdradziecka działalność Migasówny nie pozostawiała już wątpliwości, kontrwywiad AK umieścił jej nazwisko w wykazie agentów i konfidentów gestapo. Choć w sprawie Adeli zapadły wyroki śmierci, żadna z prób ich wykonania nie powiodła się.

Migasówna korzystała na terenie Krakowa z różnych lokali (melin), m.in. przy ul. Senackiej 11/7b i Berka Joselewicza 7/15 oraz pomieszkiwała z rodziną w Szarowie pod nr 21, tj. w budynku kolejowym przydzielonym służbowo ojcu.

Często przebywała w dworcowej „Mitropie”, a także w restauracji przy ulicy Lubicz 15 (przy browarze krakowskim). To tam próbowali dopaść ją egzekutorzy z podziemia. Niestety, udało jej się uciec, a życie stracił przypadkowo postrzelony kelner. Innym razem wyrok na Adeli miał być wykonany na ulicy, ale kobietę zgarnął przejeżdżający samochodem niemiecki oficer. Ponieważ grupy egzekucyjne deptały jej po piętach, chlebodawcy skierowali ją do bardziej bezpiecznej pracy w obozie w Płaszowie.

W 1944 r. Adela jako kelnerka w kasynie oficerskim w Bochni, pod zmienionym nazwiskiem (Chudecka), miała krótko pracować na rzecz Abwehry (ustalenia AK). W opinii osób, które ją znały, z pewnością nie zasługiwała na miano polskiej Maty Hari. Była raczej prostą kobietą, z tupetem, bez zahamowań i wyzutą z wszelkich uczuć.


Restauracja krakowskiego browaru przy ulicy Lubicz. Źródło: NAC

Ucieczka i nowe życie

Pod koniec wojny, tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Krakowa, Migasówna razem ze swoimi kolegami z gestapo uciekła na zachód, do Niemiec. Zarejestrowała się jako przymusowo przesiedlona do III Rzeszy (!) i przebywała w amerykańskim obozie dla osób przesiedlonych w Ludwigsburgu, koło Stuttgartu. W ankiecie jako zajęcie wykonywane w Polsce Adela wpisała: „gospodyni domowa”. 


Fragment listy osób umieszczonych w Regierungs-Durchgangslager Dachau (obóz przejściowy dla wysiedleńców). Na samym dole nazwisko Adeli Machnikowskiej (Migas). Źródło: Arolsen Archives

W obozie poznała Stanisława Machnikowskiego, kierowcę-mechanika z Siedlisk, który w 1943 r. został wywieziony do Niemiec na roboty przymusowe. Machnikowski pracował w I.G. Farbenindustrie Ludwigshafen. W jednym z zakładów firmy produkowano m.in. bojowe środki chemiczne, w tym Cyklon B.

Nazwisko Adeli Migas na liście polskich obywateli przymusowo przesiedlonych w czasie II wojny światowej do Niemiec, zarejestrowanych i umieszczonych po wojnie w amerykańskim obozie w Ludwigsburgu. Źródło: tygodnik „Repatriant” nr 5/1945, s. 8., Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Migasówna wyszła za Machnikowskiego w 1946 r. Mężczyzna przypuszczalnie nie był świadomy jej przeszłości. Od 30 października 1947 r. oboje przebywali w Rządowym Obozie Tranzytowym (Regierungs Durchgangslager) w Dachau. 6 września 1949 r. znaleźli się na wykazie The International Refugee Organization (Międzynarodowej Organizacji Uchodźców) jako osoby zakwalifikowane do przesiedlenia z Centrum Przesiedleńczego amerykańskiej strefy okupacyjnej w Augsburgu do Australii. Podróż do celu odbyli przez Neapol. Po przybyciu na kontynent, pobycie w obozie dla przesiedleńców w Williamstown, zamieszkali w Brunswick-Melbourne przy 24 Union Street. Adela podjęła pracę w fabryce konserw.


Lista osób udających się z Niemiec do Australii przez Neapol. Na samym dole nazwisko Adeli Machnikowskiej (Migasówny). Na końcu wiersza litery „FL” (forced laborer – pracownik przymusowy). Źródło: Arolsen Archives

Siostra otrzymała od niej pierwszą korespondencję w 1952 roku. List został przesłany na nowy adres Janiny w Brzeziu – zamieszkała tam po wyjściu za mąż. Adela otrzymała informacje o adresie od ciotki z Krzyszkowic. Wcześniej, w 1945 r., Zofia Migas (matka Adeli) z Janiną zmuszone zostały do opuszczenia domku kolejowego w Szarowie (Wojciech Migas, mąż Zofii, zmarł jeszcze w listopadzie 1943 r.). W trakcie sprzeczki z funkcjonariuszem straży ochrony kolei Migasowa po wykonaniu obraźliwego gestu w jego kierunku została postrzelona i w wyniku odniesionej rany zmarła po kilku dniach w szpitalu. Według innej wersji doszło do szamotaniny, bo kobieta nie chciała oddać kluczy od domku i wtedy padł przypadkowy strzał.

Kolejne listy do Janiny pisał mąż Adeli (przesyłał je na adres w Krakowie). W korespondencji skarżył się na Adelę, że ta pije i ma adoratorów. Potwierdzeniem, że od początku pobytu w Australii przebywała w szemranym towarzystwie, jest artykuł w zamieszczony w "Williamstown Chronicle" (dziennik wydawany w australijskim stanie Victoria). Autor opisał, jak trzech ukraińskich znajomych Adeli dokonało rozboju na innych dwóch Ukraińcach (wszyscy przebywali wtedy w obozie dla przesiedleńców). Machnikowska swoim oświadczeniem broniła jednego z napastników. 




Artykuł z relacją Adeli Machnikowskiej (Migas) dotyczący rozboju w obozie dla przesiedleńców w Australii, umieszczony w  "Williamstown Chronicle". Źródło: MyHeritage

Później informował jednak, że żona ustatkowała się. Małżeństwo nosiło się z zamiarem wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, gdzie Machnikowski podobno miał mieć rodzinę.

Mocodawcy i koledzy sypią

Działalność Adeli potwierdził m.in. wydany Polsce po zakończeniu wojny były kierownik podreferatu krakowskiego gestapo zwalczającego lewicowe podziemie, SS Obersturmführer Kurt Heinemeyer. Wiedzę na jej temat posiadał chociażby od swojego kolegi Sturmscharführera Ericha Vollbrechta, który zwalczał sabotaż oraz dywersję na szlakach kolejowych i w zakładach produkujących dla Niemców. Według Heinemeyera kobieta miała podawać gestapowcom lokalizację składów broni „grup terrorystycznych”, składy osobowe organizacji oraz miejsca pobytu ich członków, a także aranżować sytuacje, w których dochodziło do aresztowań.


SS Obersturmführer Kurt Heinemeyer, kierownik podreferatu IV A 1 krakowskiego gestapo zwalczającego lewicowe podziemie. Źródło: Archiwum Oddziałowe IPN w Krakowie

Odsiadujący karę dziesięciu lat pozbawienia wolności za współpracę z Niemcami Ryszard Żabiński – kolega Migasówny po fachu – również potwierdził, że była konfidentką gestapo.


Notatka służbowa oficera krakowskiego UB z przesłuchania byłego współpracownika gestapo Ryszarda Żabińskiego. Źródło: Archiwum Oddziałowe IPN w Krakowie

Poszukiwania

W styczniu 1945 r. Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie wszczął sprawę ewidencyjno-obserwacyjną za Adelą. Już w lutym 1946 r. odłożył ją jednak na półkę, bo nie był w stanie ustalić miejsca pobytu kobiety. Z tego samego powodu w lutym 1947 r. Prokurator Sądu Okręgowego w Krakowie zatwierdził postanowienie Prokuratora Rejonowego o zawieszeniu dochodzenia w sprawie Migasówny. Postępowanie zostało podjęte w 1952 r. przez Wydział II (kontrwywiad) Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie, a najwięcej czynności do sprawy wykonał Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Bochni. Zebrane materiały potwierdziły działalność agenturalną Adeli. Sprawa praktycznie została zakończona w listopadzie 1956 r. raportem o zarejestrowaniu Migasówny (Machnikowskiej) w ewidencji ogólno-informacyjnej jako osoby współdziałającej z gestapo.


Raport por. Stefana Ślusarczyka z Wydziału II WUBP w Krakowie (od 28.11.1956 - SB) o zarejestrowaniu Adeli Migas w ewidencji ogólno-informacyjnej (adnotacja dotycząca brata Adeli - Tadeusza - jest prawdziwa tylko w kwestii rozstrzelania go przez podziemie - przyp. W.W.). Źródło: Archiwum Oddziałowe IPN w Krakowie 

W 1960 r. w Wydziale C krakowskiej Służby Bezpieczeństwa sporządzono wniosek o zastrzeżenie wydania zezwolenia Adeli na przyjazd do PRL (chodziło o to, aby SB została poinformowana, gdyby Adela chciała przyjechać do Polski). Wniosek nie został jednak wysłany do centrali w Warszawie. Brakuje na nim podpisu naczelnika Wydziału II (kontrwywiadu) KWMO w Krakowie.

Dlaczego zaniechano potwierdzenia pobytu Migasówny w Australii i próby sprowadzenia jej do Polski? W latach 50. i 60. ubiegłego wieku przeszkodą był zapewne brak stosunków dyplomatycznych z Australią, które nawiązano w 1972 r. Umowę o ekstradycji podpisano dopiero w 1998 r.

Nierozliczona

W marcu 1976 r. do Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i Zarządu Głównego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację wpłynął anonim, którego autor podawał się za „gorącego patriotę”. W liście poruszył problem nierozliczenia działalności konfidentów i agentów na rzecz okupanta. Podał przypuszczalny kierunek ucieczki Adeli Migas z kraju, nazwiska osób mogących pomóc w ustaleniu miejsca jej pobytu i mających wiedzę o jej działalności w czasie wojny. Autor zapewne nie wiedział, że te dane WUBP w Krakowie uzyskał już w latach 50., łącznie z australijskim adresem Migasówny (Machnikowskiej) w Melbourne.

Anonim został przesłany do Prokuratury Wojewódzkiej w Krakowie, która przekazała go do Wydziału Śledczego Komendy Miejskiej Milicji Obywatelskiej w Krakowie z dyspozycją dokonania ustaleń w sprawie. Prokuratura zastrzegła, że sama będzie prowadziła postępowanie tylko w przypadku potwierdzenia bezpośredniego udziału (sprawstwa) Adeli w morderstwach lub znęcaniu się nad ludnością cywilną i jeńcami. W razie podejrzenia, że kobieta mogła popełnić przestępstwa w innej formie (np. pomocnictwa lub podżegania do takich zbrodni), prokurator zlecił KMMO załatwienie sprawy we własnym zakresie.

W maju 1976 r. krakowska SB potwierdziła przestępczą działalność agentki na podstawie dokumentów zgromadzonych w latach 50., ale w konkluzji sprawozdania z wykonanych czynności stwierdziła, że „materiały nie dają podstaw do zakwalifikowania jej działalności jako dopuszczenia się bezpośredniego udziału w morderstwach” i odstąpiono od dalszych działań. Adela Migas (Machnikowska) nigdy nie została zatrzymana ani osądzona. Niektórych gestapowskich konfidentów czy agentów wymiar sprawiedliwości jednak dosięgnął. Będzie o nich w innej publikacji.


Uwaga                                                                                                                                                          Proszę nie wiązać negatywnych postaci przedstawionych w publikacji z osobami noszącymi takie same nazwiska, w szczególności zamieszkującymi m.in. na terenie niepołomickiej gminy czy gmin ościennych. Autor

Bibliografia

Materiały niepublikowane:

  • Group resettlement to Australia via Naples/Italy, The International Refugee Organization, 6 września 1949 r.;
  • IPN Kr 009/4487;
  • IPN Kr 010/10415; 
  • IPN Kr 010/5504; 
  • IPN Kr 075/1/4;
  • IPN Kr 075/1/11; 
  • IPN Kr 075/1/17; 
  • IPN Kr 075/1/18; 
  • IPN Kr 075/1/22;
  • IPN Kr 075/1/29;
  • IPN Kr 075/1/31;
  • IPN Kr 9278; 
  • Lista osób umieszczonych obozie przejściowym dla wysiedleńców, Regierungs-Durchgangslager Dachau, 30 października 1947;
  • Mieczysław Wójcik-Mirski, Kraków i ziemia krakowska w walce z okupantem niemieckim w latach 1939-1945, Bielsko-Biała 1986 (praca wyróżniona w konkursie zorganizowanym przez ZBoWiD);
  • Mieczysław Wójcik-Mirski, relacja ustna, Staniątki 1979;
  • Marian Szostak „Marianciu", Wspomnienia partyzanta, Kraków 1959 (nagrodzona praca – 2. miejsce – w konkursie zorganizowanym przez ZBoWiD).

Materiały publikowane:

  • Józef Bratko, Gestapowcy, Kraków 1985 i 1990;
  • Stanisław Dąbrowa-Kostka, Hitlerowskie Afisze Śmierci, Kraków 1983;
  • Migrants mix-up. Three for Trial, „Williamstown Chronicle”, 19 maja 1950 r.;
  • Spisy obozów polskich za granicą, „Repatriant” nr 5/1945, s. 8;
  • Zbigniew Szybiński, Konspiratorzy i konfidenci, „Gazeta Krakowska” nr 171/1982;
  • Zbigniew Szybiński, W odwet za zamach na Franka, „Gazeta Krakowska” nr 150/1982;
  • Andrzej Zagórski, Spółka konfidencka, „Dziennik Polski” nr 4/1966.










Wykorzystując zawarte w postach treści, zdjęcia – proszę o wskazywanie źródła i linku do niniejszej strony.

2021/07/26

Wielka prowokacja w Szarowie


Konfidentka Adela, fałszywy cichociemny „Mietek”, zdrajca Mięso i akcja gestapo przeciwko lokalnemu podziemiu. Rekonstrukcja przebiegu zdarzeń w maju 1943 r., których ofiarą padło kilkudziesięciu mieszkańców Szarowa i okolicy – na podstawie analizy licznych archiwalnych materiałów źródłowych oraz relacji świadków.

 

Narodowa Organizacja Wojskowa w bocheńskim

Po napaści Niemiec na Polskę, kiedy stało się jasne, że okupacja prędko się nie skończy, grupa młodych mieszkańców Szarowa, Dąbrowy, Staniątek, Podłęża i sąsiednich miejscowości zaczęła angażować się w konspirację. W rejonie powstały m.in. struktury Narodowej Organizacji Wojskowej (ta formacja dominowała w zachodniej części byłej gminy zbiorowej Targowisko), a ich inicjatorem był Tadeusz Migas „Silnicki”, przedwojenny działacz Stronnictwa Narodowego, student prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obwód 20 NOW w powiecie bocheńskim obejmował poza wymienionymi miejscowościami także gminy i wsie Niepołomice, Niegowić, Damienice, Cikowice, Stanisławice, Kłaj, Brzezie, Targowisko, Grodkowice, Suchorabę, Zborczyce, Szczytniki, Łysokanie i Podłęże. Zasilili go m.in. członkowie przedwojennego Strzelca i kilku zawodowych wojskowych. Placówka rozwijała się i od 1943 r. posiadała kilkuosobową sekcję sabotażowo-dywersyjną.


Musztra „Strzelca”. Prowadzi ppor. Mieczysław Wójcik, w pierwszej czwórce Dąbrowianie. W głębi prawdopodobnie kapral podchorąży Tadeusz Namysłowski z KOP-u. Fot. z opracowania p. Lucyny Buczek „By czas nie zaćmił i niepamięć” (Dąbrowa, 2002)

Rozpoznanie zagrożenia przez agentów na usługach gestapo

Od początku wojny okupanci próbowali łamać polski opór. SS Obersturmführer Kurt Heinemeyer, kierujący wówczas w krakowskim gestapo referatem zwalczającym lewicowe podziemie, napisał w swoich wspomnieniach, że „żadne inne wydarzenie polityczne nie mogło tak silnie zjednoczyć Polaków, jak uczyniła to utrata niepodległości”.

Wśród gestapowców byli zwolennicy masowych aresztowań dokonywanych natychmiast po uzyskaniu choćby szczątkowej informacji o działalności podziemnej na danym terenie, ale zasadniczo zdobywali się na bardziej finezyjne metody działania. Rozpracowywali organizacje podziemne przy pomocy konfidentów, a przede wszystkim agentów. Werbowali ich wewnątrz danej struktury lub wprowadzali z zewnątrz.


Grupa gestapowców w umundurowaniu służbowym. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Przez teren „dwudziestki” przebiegała ważna linia kolejowa. Pociągi przewoziły tędy niemiecki sprzęt wojskowy i żołnierzy do działań na froncie wschodnim. W Kłaju zlokalizowane były ważne dla Niemców obiekty, tj. składnica amunicji i kombinat tartaczny. Wobec pogłosek o zamiarach rozkręcenia torów na odcinku Grodkowice-Kłaj, wysadzenia prochowni i spalenia tartaku przez podziemie, gestapo postanowiło rozpoznać zagrożenie bezpieczeństwa dla tych obiektów z wykorzystaniem osób pozyskanych do współpracy. W tym względzie gestapowcy mogli liczyć na staniątczankę Adelę Migasównę, ale specjalnie w tym celu skierowali do działań 18-letniego agenta Zdzisława Mięsę. Nieprzypadkowo właśnie jego. Mieszkał w Krakowie, ale w Szarowie miał dziadków, do których przyjeżdżał chociażby na wakacje, czy w niedziele. Znali go miejscowi rówieśnicy, a także starsi od niego. Te znajomości okazały się bardzo pomocne w realizacji przedsięwzięcia. Przez jakiś czas „popracował” w prochowni w Kłaju i stwierdził, że istnieje możliwość nielegalnego wynoszenia prochu strzelniczego. Ponadto doskonale wyczuł, że miejscowa młodzież gotowa jest podjąć walkę z Niemcami. Wyraźnie potrzebowali tylko kogoś, kto ich zorganizuje i obejmie dowodzenie. Z jakichś przyczyn nie było im dane uczestniczyć w istniejących organizacjach podziemnych w byłej gminie Targowisko.

Kłaj i pobliskie miejscowości, 1941 r. Szkic p. Janusza Czerwińskiego

Rozpracowanie podziemia

W związku z tym, że wyniki rozpoznania wskazywały na duże i realne zagrożenie dla Niemców na tym terenie, gestapo zleciło dwóm agentom przeprowadzenie rozpracowania miejscowego środowiska. Jednym z nich był Mieczysław (Władysław?) Skowroński („Mietek”), a drugim właśnie Mięso. Mieli przeniknąć do struktur działającej w tym rejonie Narodowej Organizacji Wojskowej, a także ustalić – w drodze prowokacji – mieszkańców gotowych do walki z Niemcami. W tym drugim przypadku prowokacja miała polegać na założeniu fikcyjnej organizacji pod szyldem Armii Krajowej (krypt. „Brzoza”) i zwerbowaniu do niej chętnych. Realizacja obu zadań miała być punktem wyjścia do zaaranżowania sytuacji, w których możliwe byłyby aresztowania osób zaangażowanych w konspirację.

Werbunek do „Brzozy” przez fałszywego cichociemnego „Mietka” i Mięsę 

Wiosną 1943 r. Mięso przywiózł Skowrońskiego do Szarowa i wprowadził go w miejscowe środowisko. „Mietka” przedstawił jako oficera Armii Krajowej przeszkolonego w Anglii i zrzuconego do Polski. Ważnym atutem „cichociemnego” było, że występował jako kolega znanego mieszkańcom Szarowa Mięsy, który go wspomagał w zakładaniu „organizacji”. „Mietek” uwiarygadniał się przed agitowanymi na różne sposoby. M.in. pokazywał dokument rzekomo podpisany przez samego gen. Władysława Sikorskiego. Demonstrował również inny, niby idealnie podrobiony, który akurat był oryginalny i chronił go przed przypadkowym zatrzymaniem. Pokazywał pistolet, który pozwalał przez chwilę potrzymać w ręce, a nawet proponował zabranie go na noc do domu. Agenci zorganizowali szkolenie strzeleckie, które prawdopodobnie przeprowadził oficer szkoleniowy NOW Żukowski (Żurowski?). Był on wcześniej dwa razy aresztowany przez gestapo i wypuszczany (prawdopodobnie wtedy został zwerbowany do współpracy). Po szkoleniu, które Żukowski przeprowadził w okolicach Krzeszowic i Kalwarii, nastąpiły aresztowania żołnierzy NOW z tamtejszych placówek. Sporządzono wykaz przeszkolonych szarowian (włącznie z ich adresami zamieszkania), a niektórym Mięso zrobił zdjęcia. Agenci zapoznawali zwerbowanych do „Brzozy” z planami działań dywersyjnych. Młodym chłopakom z okolicy to imponowało, ale i wśród starszych agenci znaleźli zwolenników. Ich agitacja była prowadzona jednak zbyt jawnie jak na konspirację. Można by odnieść wrażenie, że młodzi ludzie, ale także i trzydziestolatkowie, grzeszyli naiwnością. Wszyscy jednak byli powodowani silną wolą walki z okupantem. Jeden z miejscowych, faktycznych konspiratorów, pozyskany przez „Mietka” do współpracy z „organizacją”, arogancko odezwał się do dowódcy „dwudziestki”, ppor. Mieczysława Wójcika „Mirskiego” (a byli rówieśnikami i znali się od dziecka) – dyskredytując jego działalność:

– Co to za organizacja, co nic nie robi? Mam kontakty z kimś, kto rzeczywiście działa, nie to, co ty. G…o robisz.


Fragment zeznania w sprawie Z. Mięso i M. Skowrońskiego (PUB w Bochni). Archiwum Oddziałowe IPN w Krakowie

Agent, prowokator i amant

Skowroński był przystojnym mężczyzną, nosił się modnie (buty oficerki, tzw. szklanki, wpuszczane do cholew spodnie).  Bez problemu uwiódł 19-letnią mieszkankę Szarowa, Marię Rajczykównę, której obiecał ślub. Dziewczyna też wstąpiła do „organizacji” i zgodziła się nawet wynosić proch strzelniczy z prochowni, w której pracowała (w sumie wyniosła go prawie całą walizkę). Jej koleżanki dziwiły się, że Maria prawie wcale nie była kontrolowana przy opuszczaniu zakładu. Ale w końcu wytłumaczyły sobie, że to pewnie uroda dziewczyny działała na wartowników i dlatego była uprzywilejowana. Tymczasem wszystko to odbywało się pod kontrolą osób wtajemniczonych w operację.


Maria Rajczyk (1924-1944) z Szarowa, w wieku ok. 15 lat. W ramach prowokacji, jako 19-letnia dziewczyna, została uwiedziona przez agenta gestapo i sprowokowana do wynoszenia prochu z zakładu. Zginęła w Auschwitz 25.11.1944 r. Fot. z archiwum rodzinnego

Równolegle z werbunkiem do fikcyjnej organizacji Skowroński podejmował próby przeniknięcia do obwodu 20 NOW w powiecie bocheńskim, co w pewnym stopniu mu się udało, gdyż spotkał się z Władysławem Wajdą „Sękowskim” z Dąbrowy (ówczesnym kierownikiem organizacyjnym Podokręgu NOW). Agent przekonał go do udziału we wspólnej akcji, która okazała się pułapką.

Wątpliwości

Wywiad i kontrwywiad Podokręgu Kraków-Zewnętrzny NOW od tygodni próbował zweryfikować „Mietka”. Okazało się, że nie był on znany ani Obwodowej Komendzie AK w Bochni, ani w Okręgowej Komendzie AK w Krakowie. Dziewczyny z wywiadu AK, znajome „Mirskiego” – Zofia Namysłowska ps. „Kari” i Olga Nowakowa ps. „Sas-Rawicz” (nauczycielka w Brzeziu) – ustaliły, że wcześniej „Mietek” korzystał z mieszkania przy Placu Matejki 9, gdzie znajdowała się cukierenka Dębickiego. Córce właściciela cukierni, Jasi, również sprzedał legendę konspirującego oficera AK. O tych ustaleniach należało jak najszybciej powiadomić organizację. Zawiodła jednak słabo rozwinięta komunikacja pomiędzy formacjami.

Arkusz ewidencyjny z ujawnienia się Olgi Nowak "Sas-Rawicz", łączniczki wywiadu w Inspektoracie Kraków AK. Fot. Archiwum Oddziałowe IPN w Krakowie

Prowokacje agentów

Ponieważ akowskie podziemie w nocy z 21 na 22 maja 1943 r. zgładziło w Kłaju volksdeutscha Matternę, a kolejnej nocy podpalono tartak, agenci musieli przyspieszyć realizację rozpracowania. Ponadto do spotkania ze Skowrońskim dążył Mieczysław Wójcik. Rozmowa z nim stanowiła duże ryzyko dekonspiracji agentów. Skowroński dowiedział się o tym, że „Mirski” miał mocne podejrzenia co do faktycznej roli rzekomego cichociemnego. W związku z tym rozpuścił plotkę, jakoby Wójcik był konfidentem i dlatego należy go zlikwidować. Doszło do sytuacji, że gdyby „Mirski” nie przejął inicjatywy, to najprawdopodobniej zostałby zastrzelony przez ludzi, z którymi znał się od lat.

W maju 1943 r. „Mietek” próbował realizować pierwsze prowokacje. Najpierw zarządził zbiórkę w celu zabezpieczenia rzekomego zrzutu dla AK na łąkach (torfowiskach) w Szarowie. Zaproponował udział w akcji również ludziom z NOW. W rzeczywistości była to zasadzka, która jednak Niemcom nie udała się, gdyż dowódca sekcji Franciszek Kościółek "Fedor" wykazał się dużą ostrożnością. 


Kpt. Franciszek Kościółek „Fedor” (1919-2014), żołnierz kampanii wrześniowej, współtwórca placówki NOW w Obwodzie 20 powiatu bocheńskiego, kolporter prasy konspiracyjnej, żołnierz ODB „Chrobry” NOW. Fotografie z Muzeum Armii Krajowej w Krakowie i z opracowania p. Lucyny Buczek „By czas nie zaćmił i niepamięć” (Dąbrowa, 2002)  

Kolejnym razem czujność zawiodła konspiratorów. „Mietek” za pośrednictwem jednego z konspiratorów pozyskanych do współpracy ze swoją „organizacją” namówił chłopaków z „dwudziestki” do udziału w rzekomej akcji krakowskiego podziemia. Chodziło o wsparcie grupy AK z Krakowa w rozbrojeniu posterunku granatowej policji w Niegowici oraz żandarmów z posterunku zaporowego na moście na rzece Rabie (w tym celu bojówka miała przyjechać w niemieckich mundurach). Może zdążyliby jeszcze „zrobić” mleczarnię w Targowisku.

W Szarowie na dzień przed masowym aresztowaniem odbyło się spotkanie, w którym wzięli udział zarówno przekonani przez „Mietka” i Mięsę, jak i ci, którzy nie dali się zwerbować, a także kilku z „dwudziestki” (m.in. „Mirski” i „Sękowski) – mający stanowić wsparcie akowskiej bojówki z Krakowa. „Mirski” wyraził się z dezaprobatą o „Mietku”. Przyłączył się do niego Stanisław Wajda. Wspólnie mnożyli wątpliwości wobec tajemniczego przybysza, który prowadził w zasadzie jawną rekrutację do swojej organizacji, jakby sam pchał się w ręce gestapo. Czy tak postępują konspiratorzy? Obaj wyszli ze spotkania, oświadczając, że nie wezmą udziału w „akcji”.

Mjr Mieczysław Wójcik vel Franciszek Kukiełka „Mirski” (1912-1991) z Szarowa, uczestnik kampanii wrześniowej, obrońca Lwowa, zbiegł z niewoli sowieckiej unikając w ten sposób losu ofiar zbrodni katyńskiej; pierwszy d-ca Obwodu 20 NOW w pow. bocheńskim (ppor.), d-ca placówki AK w Brzeziu, d-ca III bat. 12 pp AK Ziemi Wadowickiej (Grupa Operacyjna „Śląsk Cieszyński”). Jedna z jego kompanii wsławiła się rozbiciem katowni gestapo w Zakopanem i uwolnieniem więźniów. Przed wybuchem II wojny światowej szkolił członków „Strzelca” w Dąbrowie. Fragment fotografii z archiwum p. Mieczysławy Malarz z Szarowa

Po tym spotkaniu wątpliwości co do intencji i faktycznej roli „Mietka” u pozostałych ostatecznie rozwiało poręczenie za niego złożone przez Mięsę na ręce najbardziej zaangażowanego w tworzenie placówki „20”, szefa kompanii na „dwudziestce”, sierż. Augustyna Kwapienia „Brzezinki”, który miał do Zdziska zaufanie. W końcu byli spowinowaceni!

Sierż. Augustyn Kwapień „Brzezinka” z Dąbrowy (1904-45), szef kompanii w Obwodzie 20 NOW pow. bocheńskiego, zastrzelony w Szarowie w kwietniu 1945 r. przez ppor. K. Warylewskiego z KBW. Członek przedwojennego „Strzelca” w Dąbrowie, w jego domu był magazyn broni „Strzelca”. Fotografia z opracowania p. Lucyny Buczek „By czas nie zaćmił i niepamięć” (Dąbrowa, 2002)

Pierwsi aresztowani

Z 25 na 26 maja 1943 r. dwóch najbardziej aktywnych w organizacji „Mietka”, tj. 19-letni Dolek Rzepka i jego rówieśnik Wojtek Wajda zostali zabrani autem przez kolegów „Mietka” i Mięsy na „robotę” do Krakowa. Chodziło o przejęcie transportu broni dla „organizacji”. Wcześniej chłopcy powiedzieli swoim rodzicom, że jadą do fajnej pracy, którą załatwił im „Mietek”. W rzeczywistości zostali aresztowani i zawiezieni do więzienia przy ulicy Montelupich w Krakowie. Za jakiś czas trzech braci Dolka zostało wywiezionych na roboty przymusowe do Niemiec. Jeden z nich właściwie zrobił to na ochotnika w przekonaniu, że w ten sposób uniknie aresztowania.

Gdy chłopaki nie wróciły z „roboty”, ich koledzy zaczęli się niepokoić. Jedna z szarowianek (też działała w „organizacji”) udała się na ulicę Parkową w Krakowie, gdzie zamieszkiwali Mięsowie. Miała ze sobą list zaadresowany do Zdzisława Mięsy, który zawierał żądanie, aby niezwłocznie stawił się w Szarowie i wyjaśnił, co się dzieje z Dolkiem i Wojtkiem. Sama, obawiając się Mięsy i „Mietka”, poprosiła o doręczenie listu kobietę mieszkającą w sąsiednim domu.

Pozostający jeszcze na wolności Michał Gracz 27 maja też pojechał do Krakowa, by zasięgnąć informacji. Na Karmelickiej, niby przypadkowo spotkał go „Mietek” (przy Karmelickiej agent korzystał z jednej z melin).

– Co z naszymi młodymi? – spytał go Gracz (chłopcy od wyjazdu do Krakowa nie pojawili się we wsi).

– Wrócą – odpowiedział mu agent.

Pożegnali się, a za chwilę Michała zwinęli gestapowcy. Przewieźli go na Pomorską, a potem został osadzony na „Monte”.


Adolf Rzepka (1924-89) z Szarowa. Aresztowany z 25 na 26 maja 1943 r. w Szarowie. Fot. z archiwum w Bad Arolsen, Niemcy

Aresztowanie w wyszynku

W nocy z 28 na 29 maja kilku z „dwudziestki” oraz ludzie z organizacji „Mietka” przybyli na miejsce umówionego spotkania z rzekomą grupą AK. Był to lokal (sklep i wyszynk) w Szarowie prowadzony przez siostry Annę (Hannę) i Anielę (Nelę) Filipowskie (dziś w jego miejscu działa kompleks hotelowo-gastronomiczno-handlowy „Azalia”). Pojawił się też „Mietek”, który po chwili wyszedł pod pretekstem sprawdzenia, czy dojechały już auta z Krakowa. Okazało się, że w samochodach byli faktyczni żandarmi niemieccy, a nie przebrani akowcy. Niemcy wraz z „Mietkiem” – występującym już w mundurze niemieckiego oficera – od razu rozbroili i aresztowali niedoszłych uczestników akcji. Zatrzymania uniknął tylko kpt. Józef Rajca, który po wyjściu „Mietka” udał się do ubikacji („wygódki”), mieszczącej się w pewnej odległości od lokalu. Gdy zorientował się, co się faktycznie działo, uciekł z miejsca zbiórki.


Dom wraz ze sklepem i barem w Szarowie p. Anny (Hanny) Filipowskiej. Miejsce aresztowania 29.05.1943 r. członków placówki Obwodu 20 NOW w pow. bocheńskim i innych osób. Fot. z archiwum rodzinnego p. Anny Jachymek

Wyciągali z domów

Od rana 29 maja Niemcy kontynuowali brutalne zatrzymania, wyciągając z domów pozostałe osoby. Około piątej rano pod dom Rajczyków – ten, w którym pomieszkiwał „Mietek” – podjechało auto. Sąsiadka, pani Luty, która wyprawiała męża do pracy, zauważyła, że umundurowani Niemcy obstawili dom i po chwili wyprowadzili wszystkich w nim przebywających: Zofię Rajczyk, jej synów – 14-letniego Sylwestra i 18-letniego Henryka oraz córki – 17-letnią Eugenię i 19-letnią Marię (tę samą, której tak zawrócił w głowie „Mietek”, że ryzykowała życiem, wynosząc dla niego proch).

Wśród aresztujących Marysia dostrzegła ukochanego. – Co ty zrobiłeś! – zawołała do niego Rajczykówna. „Mietek” w odpowiedzi mocno uderzył ją w twarz. Robotę za niego kontynuowali Niemcy. Potem, około południa, ciężko pobitą i pokrwawioną dziewczynę zawieźli do prochowni w Kłaju. Tam, poniżaną, obwieźli po zakładzie na wózku. Załoga miała zobaczyć, jaki los ich będzie czekał, jeżeli – jak Rajczykówna – będą wynosić z fabryki materiał. „Mietek” kolejny raz uderzył Marię, gdy dziewczyna wypomniała mu przy pracownikach, że działała za jego namową.

Agent w otoczeniu gestapowców wkroczył też do sąsiedniego domu. Melania Latawiec, wtedy trzynastoletnia córka państwa Rzepków, wspominała:

– Obudziło nas – mnie, starszą o 8 lat siostrę Karolinę i mamę – walenie do drzwi. Usłyszałam, że tata je otworzył. Karolina rozpoznała gościa po głosie i głośno powiedziała: „Przecież to jest narzeczony Maryśki!”. „Mietek” w mundurze gestapowca wpadł do pokoju z pistoletem w dłoni i krzyknął: „Zamknij się kur…o, bo ty też pojedziesz!”. Przerażone zobaczyłyśmy, jak Niemcy maltretowali 54-letniego tatę, Jana. Wywrócili do góry nogami cały dom w poszukiwaniu broni i prochu, które miał posiadać Dolek – mój brat. Niemcy nie znaleźli niczego, co mogłoby ich zainteresować i wyprowadzili pobitego ojca z domu.

Wśród aresztowanych była również 17-letnia Maria Bazela. Już wyszła do pracy w  prochowni (składnicy amunicji w Kłaju), gdy dostrzegła, że Niemcy wchodzą do domu, a zaraz potem wyprowadzają i biją jej brata Tadeusza. Dziewczyna zawróciła i stanęła w jego obronie. Ją też aresztowali. Według innej wersji Bazelówna po wkroczeniu Niemców podjęła nieudaną próbę ucieczki. Zatrzymała się po oddaniu strzałów przez Niemców.

Pod lokal Filipowskich Niemcy doprowadzili kolejnych zatrzymanych. Żona aresztowanego Teofila Filipowskiego, Jadwiga (dopiero co się pobrali), nie zgodziła się na rozstanie z mężem i dobrowolnie dołączyła do aresztowanych. Wcześniej, w nocy, gestapo przeprowadziło u nich przeszukanie, ale ukrytej „parabelki” nie znaleźli. Wśród ujętych i sprowadzonych pod bar dwadzieściorga sześciu osób, w tym sześciu kobiet, byli tacy, którzy nie chcieli mieć nic wspólnego z organizacją „Mietka”, a także faktycznie konspirujący.


Melania Latawiec z d. Rzepka z Szarowa (ur. 1930 r.), świadek brutalnego aresztowania jej ojca Jana 29.05.1943 r. w Szarowie. Fot. Wojciech Wójcik

Bilans aresztowań

Łącznie w maju 1943 r. w Szarowie aresztowano 29 osób, w tym osiem kobiet w wieku 16-27 lat. Po miesięcznym śledztwie prawie wszystkich (25) wywieziono do KL Auschwitz. Ci, którzy przeżyli Auschwitz, zostali przeniesieni do innych obozów, a z nich wyszło tylko dziesięcioro. Wśród aresztowanych byli: Jan Bartlaga, Maria Bazela, Tadeusz Bazela, Jan Byśko, Franciszek Feliksiak, Anna (Hanna) Filipowska, Jadwiga Filipowska (przeżyła), Teofil Filipowski (przeżył), Józef Goryczko (zwolniony z aresztu), Michał Gracz (przeżył), Julia Gruszecka, Jan Gruszecki (przeżył), Franciszek Kościółek (zwolniony z aresztu), Jan Ptak, Mieczysław Rajca (przeżył), Władysław Rajca (przeżył), Eugenia Rajczyk (przeżyła), Henryk Rajczyk, Maria Rajczyk, Sylwester Rajczyk (14-latek, zwolniony z aresztu), Zofia Rajczyk, Adolf Rzepka (przeżył), Jan Rzepka, Stefan Strach „Stefański” (przeżył), Eugeniusz Wajda (przeżył), Julia Wajda, Wojciech Wajda, Władysław Wajda „Sękowski” (popełnił samobójstwo na „Monte”) i Stefan Wójcik „Student”.

Nazajutrz po aresztowaniach „Mirski” spytał napotkanego, znanego mu od dziecka Józefa Skrzypka z Szarowa, czy wie, kogo aresztowali.

– Tych, co chcieli zostać generałami – Skrzypek szydził z zatrzymanych.

Wkrótce okazało się, że sam był konfidentem gestapo. W styczniu 1944 r. „Mirski” dowodził grupą, która dokonała egzekucji Skrzypka na podstawie wyroku sądu podziemnego.


KL Auschwitz

Losy aresztowanych

Wszyscy zatrzymani w Szarowie trafili do więzienia przy Montelupich w Krakowie.  Nieletniego Sylwka Rajczyka zwolnili po dwóch dniach. Sylwek przyszedł pod rodzinny dom, w którym nikogo nie zastał (cała rodzina została aresztowana), i usiadł przed stodołą. Chłopiec nie odzywał się do nikogo, był w szoku.


Sylwester Rajczyk (1929-2016) z Szarowa, aresztowany przez gestapo 29.05.1943 r. w Szarowie w wieku 14 lat. Na zdjęciu w wieku ok. 30 lat, marynarz PŻM. Fot. z archiwum rodzinnego

Władysław Wajda „Sękowski” popełnił samobójstwo. Wyszarpnął bagnet Niemcowi eskortującemu go na przesłuchanie i wbił go sobie w pierś. Koledzy domyślili się przyczyny samobójstwa – „Sękowski” obawiał się, że nie wytrzyma dalszych tortur na przesłuchaniach i zacznie sypać. A o „dwudziestce” wiedział przecież wszystko…

W więzieniu koledzy zorientowali się, że jeden z aresztowanych był lepiej od nich traktowany. Miał dostęp do kuchni, roznosił posiłki, czyli pełnił funkcję tzw. kalifaktora. Dla Stefana Wójcika ps. „Student” sytuacja była jednoznaczna – „Stefański” poszedł na współpracę z Niemcami. Po wojnie sam Strach przyznał, że pod wpływem ciężkich tortur pomógł trochę Niemcom w śledztwie. W tym miejscu należy nadmienić, że gestapowcy przesłuchując ludzi hołdowali zasadzie, iż nie ma ludzi odpornych na ból,  są tylko "słabo przesłuchani". Tym większa chwała tym, którzy tracili zdrowie, a nawet życie poprzez zakatowanie ich na śmierć lub poprzez popełnienie samobójstwa, a nie zdradzili tajemnicy.  „Student” wysłał gryps ostrzegawczy, który dotarł do wielu zagrożonych, choć i tak większość z nich za pół roku nie uniknęła najgorszego. Sam nadawca grypsu zginął w KL Mauthausen 26 grudnia 1943 r. 

Józef Goryczko, torturowany w śledztwie, został zwolniony i wrócił do domu. Aresztowano go, gdyż był kowalem, a podobno jakiś kowal miał naprawiać broń konspiratorom. Franciszek Kościółek, brat matki Melanii Latawiec, spuchnięty, z sino-granatowymi śladami bicia na całym ciele, został wypchnięty za bramę więzienia. Był w takim szoku, że nie wiedział, gdzie się znalazł. Niedługo potem zmarł.

Po śledztwie aresztowani zostali przewiezieni do KL Auschwitz transportem z 30 czerwca 1943 r. („Stefański” znalazł się tam miesiąc później). Jan Rzepka, ojciec Melanii, umieszczony został w bunkrze pod blokiem nr 11, zwanym blokiem śmierci. Zginął 12 października 1943 r. Pozostali mężczyźni trafili do karnej kompanii (Strafkompanie). Marysia Rajczykówna i jej matka zginęły w Auschwitz. Maria zmarła uwięziona w karcerze. Jej młodsza siostra Eugenia i Jadwiga Filipowska (młoda mężatka, która dobrowolnie dała się aresztować) zostały przewiezione najpierw do KL Ravensbrück, a potem do KL Buchenwald. Obie kobiety przeżyły.




Eugenia Rajczyk, po mężu Szadkowski (1926-2014) z Szarowa, aresztowana 29.05.1943 r. w Szarowie. Na zdjęciu po lewej z dziećmi (miała 2 córki i 2 synów) w Kanadzie. Przeżyła kolejno: KL Auschwitz, KL Ravensbrück, KL Buchenwald. Zdjęcie po prawej - u kresu życia. Fot. z archiwum rodzinnego





List Henryka Rajczyka (1925-1944) z obozu do brata Sylwestra. Fot. z archiwum rodzinnego.

Henryk Rajczyk, Mieczysław i Władysław Rajcowie (bracia), Michał Gracz, Jan Gruszecki i Teofil Filipowski znaleźli się wśród przeniesionych z Auschwitz do m.in. KL Neuengamme. Henryk zmarł z wycieńczenia w obozie. Pozostali w swoim nieszczęściu  mieli szczęście, bo nie podzielili losu około sześciu tysięcy więźniów, którzy w ramach ewakuacji tego obozu zostali umieszczeni na dwóch statkach zatopionych w Zatoce Lubeckiej przez brytyjskie lotnictwo. Ocaleli również brat Melanii Latawiec, Dolek Rzepka, przeniesiony z Auschwitz do KL Flossenbürg (zbiegł z „marszu śmierci”), a także Eugeniusz Wajda. 


Płonący statek Cap Arcona z więźniami KL Neuengamme (Niemcy) na pokładzie, po zbombardowaniu przez lotnictwo brytyjskie w Zatoce Lubeckiej

Pozostali aresztowani w Szarowie i umieszczeni w obozach zginęli. Kilkoro z ocalonych (Jadwiga Filipowska, Mieczysław i Władysław Rajcowie, Eugeniusz Wajda) otrzymało pomoc od szwedzkiego Czerwonego Krzyża: zostali przewiezieni do Szwecji i poddani leczeniu w ramach akcji humanitarnej „białe autobusy”.

Ciąg dalszy za pół roku

Po majowych aresztowaniach w Szarowie Zdzisław Mięso nie pojawił się we wsi. Natomiast Skowroński był widziany w lecie 1943 r. przez mieszkańców, jak spacerował z siostrą Skrzypka po dzisiejszej ulicy Podlas, wykazując zainteresowanie m.in. domem Stanisława Wajdy. Pojawienie się "Mietka" we wsi wzbudziło poważne zaniepokojenie ludzi, którzy wzajemnie się ostrzegali – przecież mogło to oznaczać planowanie kolejnych aresztowań. Obawy były uzasadnione, ponieważ do kolejnych masowych zatrzymań w gminie doszło około pół roku po majowej tragedii.

 

Uwaga 

Proszę nie wiązać negatywnych postaci ujętych w publikacji z osobami o takich samych nazwiskach, w szczególności zamieszkałych m.in. w niepołomickiej gminie lub gminach ościennych. Autor


Bibliografia

Materiały niepublikowane:

  • IPN Kr 009/3827;
  • IPN Kr 010/10415; 
  • IPN Kr 010/5504; 
  • IPN Kr 075/1 t. 11; 
  • IPN Kr 075/1 t. 17; 
  • IPN Kr 075/1 t. 18; 
  • IPN Kr 9278;
  • Jednostki archiwalne Arolsen Archiwes, Niemcy;
  • Marian Szostak „Marianciu", Wspomnienia partyzanta, Kraków 1959 (nagrodzona praca - 2. miejsce - w konkursie zorganizowanym przez ZBoWiD);
  • Mieczysław Wójcik-Mirski, Kraków i ziemia krakowska w walce z okupantem niemieckim w latach 1939-1945, Bielsko-Biała 1986 (wyróżniona praca w konkursie zorganizowanym przez ZBoWiD);
  • Melania Latawiec, relacja ustna, Szarów 2019;
  • Franciszka Palich, relacja ustna, Szarów 2020.


Materiały publikowane:

  • Lucyna Buczek, By czas nie zaćmił i niepamięć, Dąbrowa 2002;
  • Józef Bratko, Gestapowcy, Kraków 1985 i 1990;
  • Dorota Chudecka, Prawdziwa historia, „Samodzielność Kłaj”, styczeń, luty, marzec, maj 2009;
  • Stanisław Dąbrowa-Kostka, Hitlerowskie Afisze Śmierci, Kraków 1983.


 

 

 


Wykorzystując zawarte w postach treści, zdjęcia – proszę o wskazywanie źródła i linku do niniejszej strony.